Liczba stron: 127 s.
Zobacz także:
Auschwitz The residence of death Rezydencja śmierci wersja angielska
"Filled with dread and drained of all energy, we trudge across the soggy clay soil. We have reached our new graves, as we refer to our new homes. Before we have dragged ourselves to our new places. Before we have barely had a chance to snatch a breath of air, several of us have been clubbed over the head. Blood has already flowek from cut heads or battered faces. This is the houcewarming for the new arrivals. We`re all in a state of shock as we look around at the place they`ve brought us to. They immediately inform us that this is a taste of life in the camp. Iron discipline prevails here. We are in a death camp. It is an island where nothing lives. People are not here to live. They are here to find their death, sooner or later. There is no room for life here. This is the residence of death..." "Człapiemy po rozmokłym, gliniastym gruncie pełni strachu i u kresu sił. Dochodzimy do naszych nowych grobów, jak to nazwaliśmy nasze nowe domy. Zanim doczłapaliśmy się do nowego ...
Auschwitz La residenza della morte Rezydencja śmierci wersja hiszpańska
"Ci trasciniamo nella terra pantanosa e argillosa pieni di paura e ridotti allo stremo. Stiamo per arrivare alle nostre nuove tombe, cosi chiamiano le nostre nuove case. Prima di trascinarci fino al nuovo posto, facciamo appena in tempo a prendere una boccata d`aria e gia alcuni di noi vengono presi a manganellate in testa. Dalle teste spaccate e dai volti feriti scorre il sangue. E il benvenuto che viene dato ai nuovi arrivati. Sono tutti sbalorditi e si guardano intorno per capire dove sono capitati. Subito ci informano che abbiamo appena avuto un un assaggio della vita nel campo. Qui regna una disciplina ferrea. Ci troviamo nel campo della morte. E un`isola della morte. L`uomo non viene qui per vivere ma per trovarvi, prima o poi, la propria morte. Non vi e posto per la vita nella residenza della morte..." "Człapiemy po rozmokłym, gliniastym gruncie pełni strachu i u kresu sił. Dochodzimy do naszych nowych grobów, jak to nazwaliśmy nasze nowe domy. Zanim doczłapaliśmy...
Auschwitz Rezydencja śmierci
"Człapiemy po rozmokłym, gliniastym gruncie pełni strachu i u kresu sił. Dochodzimy do naszych nowych grobów, jak to nazwaliśmy nasze nowe domy. Zanim doczłapaliśmy się do nowego miejsca, ledwo zaczerpnęliśmy świeżego powietrza, już kilku z nas oberwało pałkami po głowach. Już lała się krew z rozciętych głów lub okaleczonych twarzy. To jest pierwsze przywitanie nowo przybyłych. Wszyscy są oszołomieni i rozglądają się, dokąd to ich zaprowadzono. Zaraz informują nas, że oto mamy próbkę życia obozowego. Panuje tutaj żelazna dyscyplina. Tutaj znajdujemy się w obozie śmierci. Jest to martwa wyspa. Człowiek nie przybywa tutaj, aby żyć, lecz aby wcześniej czy później znaleźć swą śmierć. Tu nie ma miejsca dla życia. Jest to rezydencja śmierci...".
Chemia śmierci
Doktor Hunter wiedział o śmierci wszystko. Znał aż nazbyt wiele jej twarzy, kiedyś, zanim porzucił poprzednie życie i karierę. Był najlepszym antropologiem sądowym, teraz woli być zwykłym lekarzem w sennym miasteczku wśród bagien. Ale policja prosi go znów o pomoc... Jeszcze nie wiemy, dlaczego Hunter zgadza się tak niechętnie. Nie wiemy, kiedy zginie kolejna osoba. Razem z mieszkańcami Manham poddajemy się psychozie strachu i wzajemnej podejrzliwości. Każdy może być ofiarą i... mordercą. A Simon Beckett nie zdradza nam, czy wiedza wybitnego specjalisty wystarczy, by powstrzymać sadystę. Jedno wiemy na pewno: boimy się, z każdą stroną coraz bardziej, a autor wie, jak spotęgować nasz strach. Klaustrofobiczna atmosfera osacza, wręcz czujemy wszechobecny zapach śmierci. W Manham jest upalne lato, ale po plecach przechodzą nam ciarki, gdy czytamy opisy kolejnych znalezionych zwłok: oszczędne w słowach, obojętne, nawet bezduszne. A przecież seria makabrycznych morderstw to tylko tło, na któ...
Pułkownik Adam Koc
"Pułkownik Adam Koc, podobnie jak wielu polityków obozu piłsudczykowsko-sanacyjnego, nie miał z różnych powodów, często pozamerytorycznych, szczęścia do biografów. (...) Autor ukazał sylwetkę polityczną płk. A. Koca w pełnym wymiarze historycznym i społecznym. Przedstawił go jako człowieka czasów pierwszej połowy XX w., którego życie i działalność warunkowane były procesami i zjawiskami owej epoki. Ocenia go na ogół z pełnej perspektywy historycznej i nie żąda od niego - jak to się niekiedy zdarza w opracowaniach biograficznych - naszej dzisiejszej wiedzy o biegu wypadków i reakcjach ludzi na nie w owych czasach." (z recenzji prof. dr hab. Michała Śliwy)