Liczba stron: 84 s.
Zobacz także:
Robimy zabawki
Rodzicom (a także niektórym nauczycielom) często się wydaje, że zabawki i przybory kupione w sklepie są zawsze lepsze od znalezionych lub samodzielnie wykonanych przedmiotów. To nieprawda – dzieci i dorośli mogą wykorzystać przedmioty ze swojego otoczenia, np. pudełka, rękawiczki, skarpetki, pończochy czy torebki, aby stworzyć dobrej jakości materiały pomocne w nauce. Jedynym zastrzeżeniem jest to, aby wykorzystywane przedmioty codziennego użytku były czyste i bezpieczne. Poza tym, granice wyznacza tylko wasza wyobraźnia.
Wartość i piękno własnoręcznie wykonanych zabawek polega na tym, że są one nowatorskie i ciekawe, a przy tym bardzo tanie. Gdy się zużyją, na ich miejsce można szybko wykonać nowe zabawki, dzięki czemu środowisko, w którym przebywają dzieci, będzie się wciąż zmieniać.
Ale bałagan kolorowanka
Teletubisie to popularny na całym świecie serial brytyjskiej telewizji BBC przeznaczony dla małych dzieci. Jest opracowany w taki sposób, aby pomóc małym dzieciom koordynować jednoczesne oglądanie ze słuchaniem.
Boso ale w ostrogach
Stanisław Grzesiuk (ur. 6 maja 1918 w Małkowie koło Chełma - zm. 21 stycznia 1963 w Warszawie) - samorodny talent pisarski, pieśniarz (zwany również bardem z Czerniakowa), z zawodu elektromechanik, działacz społeczno-lewicowy, antyklerykał i ateista. Od 1920, kiedy jego rodzice przenieśli się do Warszawy, do 1940 mieszkaniec stołecznego Czerniakowa, dzielnicy zamieszkiwanej przez warszawską biedotę. Pomimo tragicznych warunków w jakich się urodził i wychowywał, twardo walczył z otaczającą go przedwojenną rzeczywistością. Skończył szkołę zawodową już podczas pracy w fabryce. Tam zetknął się również po raz pierwszy z działalnością lewicową. Pogrzeb ojca był dla Stanisława Grzesiuka punktem przełomowym. Zrozumiał, że ówczesny porządek społeczny zawsze będzie deprecjonować osoby chcące wyrwać się z getta biedy. Podczas wybuchu wojny nadal mieszkał w Warszawie. Zaangażował się w walkę z niemieckim okupantem, działając w nowopowstałych polskich, podziemnych siłach zbrojnych. Kierował kilkoma akcjami przeciw Niemcom. Aresztowany (za posiadanie broni i działalność konspiracyjną) i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, w okolice Koblencji, następnie zesłany do obozu koncentracyjnego w Dachau za ucieczkę z robót i wcześniejszą postawę w okupowanej Warszawie. Źródło: Stanisław Grzesiuk, ?Boso, ale w ostrogach?, ?Na marginesie życia?. Przebywał w obozie Dachau (4 kwietnia - 16 sierpnia 1940). Po kilkumiesięcznym pobycie przeniesiono go do Mauthausen-Gusen, gdzie przebywał aż do 5 maja 1945, tj. do momentu wyzwolenia obozu przez wojska amerykańskie. Przebywał w "starym obozie" Mauthausen a od 1941 został przeniesiony do nowego "Gusen I" (Istniał też "Gusen II"). 9 lipca 1945 wrócił do kraju. W 1946 ożenił się, miał dwoje dzieci - córkę Ewę (1947) i syna Marka (1950). Od 1947 chorował na gruźlicę płuc, będącą konsekwencją pobytu w obozach. Zmarł w 1963 na tę chorobę. Stanisław Grzesiuk był z przekonań ateistą. Po wojnie warszawskim radnym, oraz działaczem społeczno-lewicowym, gorąco sympatyzującym z nowopowstałym PRL. Widział w nim szansę dla zapobieżenia nędzy, chorobom i obecnemu w dwudziestoleciu międzywojennym - wyzyskowi. Jego imieniem nazwano jedną z ulic warszawskiego Czerniakowa.
Poszedłbym do kościoła ale...
Nawrócenie to początek drogi. Drogi ku własnej dojrzałości, ku drugiemu człowiekowi, ku Bogu, Często po pierwszych, stawianych z zapałem krokach grzęźniemy niespodziewanie w wymaganiach związanych z tą drogą Miłości i Prawdy. Jak zdobyć się na kolejny wysiłek i spróbować spojrzeć na Boże przykazania i nauczanie Kościoła jako na ramy godnego człowieczeństwa? Jak dostrzec w niewygodnych na pierwszy rzut oka regułach wyraz troski Boga o człowieka? Bardzo często przecież wątpimy w sens spowiedzi, podważamy wartość czystości przedmałżeńskiej, podajemy w wątpliwość zakaz stosowania środków antykoncepcyjnych, a wypowiedzi Kościoła na temat homoseksualizmu czy najpełniejszego wymiaru chrześcijaństwa na tle innych religii mogą nas nawet oburzać. Właśnie takie, najtrudniejsze dla współczesnego człowieka problemy związane z nauką Kościoła katolickiego próbuje rozwiązać autor tej niewielkiej książki.
Wyzwoleni, ale nie wolni
dzieje Polaków, którzy w latach 1945-47 mieszkali na terenie Niemiec historia miasteczka nad rzeką Ems, zamieszkałego i rządzonego przez Polaków monografia oparta na nie publikowanych dokumentach z międzynarodowych archiwów W latach 1945-47 w okręgu Emsland przy granicy niemiecko-holenderskiej znalazło się blisko 40 tysięcy tzw. Dipisów: wysiedleńców, robotników przymusowych, jeńców wojennych, uchodźców. W Maczkowie były polskie szkoły, prasa, a nawet teatr. Autor opowiada o życiu jego mieszkańców i ich dramatycznych powojennych wyborach: wrócić do ojczyzny czy pozostać na emigracji.