Liczba stron: 70 s.
Zobacz także:
Drogocenna perła Dzielić się darem Medytacji chrześcijańskiej, zawiązując nową grupę
Nie ma nic prostszego niż Medytacja*. Brak w niej skomplikowanych teorii i nie wymaga umiejętności opanowania trudnych technik. Czego potrzeba, to prostej wierności ? wierności prostocie. Jednak wszyscy, którzy jej spróbowali, odkryli, że proste nie znaczy łatwe. Dlatego potrzebujemy wsparcia i inspiracji, by wytrwać w tym, co jest proste, ale wymagające dyscypliny. Tutaj właśnie rysuje się zadanie dla grupy medytacyjnej. Jest fenomenem duchowym, szczególnie w naszym świecie rządzonym strachem, że w ponad ?? krajach małe grupy osób spotykają się każdego tygodnia, by razem medytować. Odbywają spotkania w różnych miejscach ? od domów prywatnych i kościołów, przez więzienia i szpitale, po miejsca pracy, by dzielić się praktyką, która łączy je w ciszy, prostocie i w spokoju z ostatecznym źródłem życia i pokoju. Po wspólnej Medytacji jej uczestnicy powracają do swego codziennego życia naładowani energią wiary, pochodzącą z bycia obecnym wobec Jam Jest, który * Słowo ?medytacja? jest pisane wielką literą wszędzie tam, gdzie odnosi się do Medytacji Chrześcijańskiej, formy modlitwy kontemplacyjnej, której nauczał John Main OSB, propagowanej przez WCCM (przyp. tłum.). ? obiecał być wraz z tymi, którzy się na Niego otworzą.
Twoja wewnętrzna moc poradnik udanego życia dla kobiet
W swej kolejnej książce autorka zwraca się głównie do kobiet. Dodaje im otuchy, uświadamiając, że każda kobieta - niezależnie od sytuacji i wieku - może wybrać swoją drogę życiową, czuć się osobą wartościową i pełnić znaczącą rolę w społeczeństwie. Ukazując rolę kobiety dawniej i dziś, proponuje szereg ćwiczeń, które pomogą wszystkim kobietom zyskać miłość własną, wiarę w siebie i poczucie godności.
Najdłuższa podróż do domu
Gdybym powiedział, że moi rodzice byli pobożnymi katolikami, to tak, jakbym stwierdził, że słońce, owszem, trochę grzeje. Wyznanie określało ich tożsamość! Na pierwszym miejscu byli katolikami, później Amerykanami, a dopiero potem małżonkami i rodzicami. Od samego początku ich związek polegał nie tyle na oddaniu się sobie nawzajem, ile na ich obopólnym oddaniu się Jezusowi i Błogosławionej Matce. Na jedną z pierwszych randek umówili się na mszę, po której odmawiano różaniec. Jako dziecko, kiedy słyszałem, jak matka opowiada tę samą historię po raz któryś z rzędu, siedziałem z otwartymi ustami w stanie przypominającym umartwienie, myśląc: ?O Boże, mam najbardziej szurniętych rodziców we wszechświecie?. Czasem razem z rodzeństwem liczyliśmy dla zabawy wizerunki Marii Panny w naszym domu. Kiedyś doliczyliśmy się czterdziestu dwóch. Nie brakowało ich w żadnym pokoju, a przecież nie były w nich same. Towarzyszyły im rozmaite podobizny Jezusa, Józefa, Jana Chrzciciela, Franciszka z Asyżu i najróżniejszych innych świętych oraz aniołów. W naszym domu, gdzie by się człowiek nie obrócił, wszędzie wisiały krucyfiksy, z których udręczony, umierający Syn Boży patrzył, jak jemy śniadanie, myjemy zęby i oglądamy telewizję. Były poświęcone gromnice, święcona woda i wielkanocne palmy. Różańce leżały w popielniczkach i miskach na cukierki. Miałem wrażenie, że mieszkamy w hurtowni dewocjonaliów. Mieliśmy nawet awaryjny zestaw do mszy świętej, składający się z wiekowego dębowego pudełka wyłożonego purpurowym aksamitem, w którym znajdowały się: srebrny kielich, patena na opłatki, dwa świeczniki i krzyż. Nie miałem pojęcia, skąd się wziął, ale wyglądał poważnie i mogli z niego skorzystać księża wpadający w gości, gdyby zechcieli odprawiać mszę przy naszym stole w jadalni. Co zdarzało się częściej, niż można by przypuszczać. Wiele różnych rzeczy można powiedzieć o naszej rodzinie, ale przede wszystkim byliśmy katolikami. Spośród wszystkich marzeń naszych rodziców dotyczących ich czworga dzieci tylko jedno było niezmienne: że przepojeni wiarą i pobożnością wyrośniemy na praktykujących katolików i pozostaniemy nimi przez całe życie.? Tak zaczyna się nowa książka Johna Grogana, autora bestsellera Marley i ja. Tym razem autor zabiera nas w krainę swojego dzieciństwa i młodości, spędzonych w kochającej się i bardzo katolickiej rodzinie. Mimo wysiłków jego rodziców, John dość szybko stwierdził, że nie jest w stanie podzielać ich przekonań i religijnego entuzjazmu. Bardzo szczerze, choć z charakterystycznym dla siebie humorem, opisuje dziecięce i młodzieńcze grzechy polegające na przykład na podpijaniu mszalnego wina podczas ministranckich dyżurów czy hodowaniu marihuany w doniczkach na parapecie - i wiele innych. Z biegiem lat coraz trudniej było mu oszukiwać rodziców co do swych przekonań i coraz bardziej się od nich oddalał, co wzmogło się jeszcze, gdy poznał znaną już z książki Marley i ja Jenny, swoją przyszłą żonę. Jednak choroba ojca kazała mu spojrzeć na ich relacje na nowo i odbyć ową ?najdłuższą podróż do domu?. To książka, która bawi i wzrusza, książka dla każdego, kto jako dziecko szukał swojej własnej życiowej drogi, i dla każdego rodzica, który próbował zrozumieć postępowanie swoich dzieci. Mówi o miłości i śmiertelności, wierze i wątpliwościach oraz o tym, że to, co naprawdę ważne w życiu, zawsze znajdzie sposób, aby nas odnaleźć.
Prawa człowieka
Nowa książka z serii "Key Concepts" Prawa człowieka to nowatorskie i inspirujące zaproszenie do refleksji na temat jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych pojęć politycznych naszych czasów. Dzięki wyjątkowemu interdyscyplinarnemu ujęciu, Michael Freeman pokazuje, jak doświadczenia osób, których prawa człowieka pogwałcono, pozostają w związku z prawnym, filozoficznym i socjologicznym podejściem do kwestii praw człowieka. Kreśląc historię pojęcia, Freeman odsłania podstawowe napięcie między filozofią praw człowieka a sposobem, w jaki są one rozumiane na gruncie nauk społecznych. Jego analiza rzuca światło na niektóre spośród najbardziej kontrowersyjnych aspektów zagadnienia: czy idea powszechności praw człowieka nie stoi w sprzeczności z poszanowaniem różnic kulturowych? Czy istnieją zbiorowe prawa człowieka? Czy feministki powinny ograniczać, rewidować bądź odrzucać prawa człowieka? Czy idea praw człowieka nie odwraca uwagi od strukturalnych przyczyn ucisku i wyzysk...